Mocno subiektywne przemyślenia. Najczęściej nieuczesane. Zwykle o sporcie, zwłaszcza o futbolu.
Blog > Komentarze do wpisu

Dupa.

Tak, wiem. Arcyambitny tytuł notki mi się wypsnął, zwłaszcza jak na powrót po dwumiesięcznej przerwie. Ale czy mogło być inaczej?
Nie, nie chodzi o to, że Cracovia właśnie przegrała mecz. To się akurat zdarza raczej częściej, niż rzadziej. Rzecz nawet nie w żenującym stylu tej porażki, bo to też nie pierwszy raz. I na pewno nie ostatni. I nawet nie to mnie gnębi, że dzisiejszy rywal Pasów w dotychczasowych dziewięciu meczach na wyjeździe uzbierał cały jeden pieprzony punkcik. Wiadomo, każdy mecz jest inny, a statystycznie to w Watykanie na kilometr kwadratowy przypada dwóch papieży.

Parę lat temu pewna moja koleżanka, nauczycielka-polonistka, podjęła się udzielania korepetycji ciekawemu uczniowi. Ciekawemu dlatego, że chłopak, choć inteligentny co najmniej przeciętnie i przyzwoicie pracowity, zdawał się kompletnie impregnowany na wiedzę. Z. dobrze o tym wiedziała i mocno się zastanawiała, czy w ogóle się w to pakować. Ostatecznie przekonała ją chęć zmierzenia się z wyzwaniem i niecodziennie przyjemne pieniądze, jakie zaoferowali – najwyraźniej wysoce zdesperowani – rodzice ucznia. Przez bity semestr kładła sympatycznemu, ułożonemu gimnazjaliście do głowy wiadomości, które miały mu pomóc uzyskać jakieś pozytywne oceny. Z anielską cierpliwością pokazywała błędy, jakie popełniał i tłumaczyła, jak w przyszłości ma się ich wystrzegać. Bez najmniejszego choćby powodzenia. Chłopak z maniakalnym uporem strzelał te same byki, wzywany do tablicy plótł w kółko identyczne farmazony, a każdy sprawdzian kładł tak ochoczo, jak gdyby była to napalona, biuściasta blondynka. Na półrocze złapał jeszcze „litościwą” dwóję. Ale gdy suma jego pierwszych kilku ocen w nowym semestrze równa była ich ilości, Z. wywiesiła białą flagę.

Tak sobie myślę o tym uczniu spoglądając na dzisiejszą Cracovię. Od kilku lat te same błędy. Od kilku okien transfery niemal wyłącznie tego samego autoramentu piłkarzy, którzy być może potrafią bardzo wiele rzeczy, ale granie w piłkę do nich nie należy. Wiecznie te same pomyłki w ocenie własnej siły. Wciąż identycznie zerwany kontakt z rodzimą rzeczywistością ligową. W dodatku nikt mi za to nie płaci.

Biała flaga?

Gdyby tylko się dało. Ale nie da się tak po prostu przestać kibicować swojemu klubowi. Mogę tylko stwierdzić, że się poddaję i porzucam wszelkie próby zrozumienia co się z tym klubem dzieje. Może ja się nie znam, ale z mojego punktu widzenia to wszystko wygląda jak krzątanina pensjonariuszy domu wariatów. Obawiam się, że jeśli nie przestanę się tym przejmować, raczej prędzej, niż później, sam w takim domu się zamelduję.

Dupa, dupatuum et omnia dupa.
piątek, 02 marca 2012, albiceleste10
Komentarze
2012/03/03 10:59:39
Jakbyś do tego dołożył coś na temat Dody, miałbyś tysiące wejść gimnazjalistów:-)
-
2012/03/03 23:08:45
Nie porzucaj nadzieje, to nadal jeszcze może być dupa na miarę Ekstraklasy...
-
2012/03/04 23:42:18
@ Bartoszcze:

Występowanie na jednej stronie słów "dupa" (kilkakrotnie, tekst) i "Doda" (Twój komentarz), dodatkowo wzmocnione biuściastą blondynką, przyczyniło się do zaledwie kilkudziesięciu odwiedzin. Może ta dzisiejsza młodzież wcale nie jest taka zła? :)))

@ Gawin:

Nie no, może. Skoro cztery razy z rzędu się udało, dlaczego za piątym miałoby być inaczej? Tyle tylko, że to jest jak skakanie na dyńkę do nieznanego, mętnego jeziora. Jedyne, co pozostaje, to właśnie nadzieja, że kolejny raz nie będzie ostatnim.

No i pozostaje to bezczelnie głupawe pytanie: po co w ogóle skakać? Korona w górnej połowie tabeli, Podbeskidzie też, Ruch to w ogóle jeszcze majstra może ucapić...
-
2012/03/17 15:42:06

OT
Pomimo pięknej pogody, warto było zostać w domu i zobaczyć pierwsze zwycięstwo Italii Jacques'a Brunela. 13-6 i pełna kontrola meczu ze Szkocją napawają optymizmem. Szkoda tylko tej porażki z Anglią z 12-go lutego. Zabrakło wtedy zrozumienia, doświadczenia i kopacza. Na szczęście plan na rok 2012 został zrealizowany.
Za chwilę Walia-Francja. Stawiam na gospodarzy. Grand Slam dla chłopaków Warrena Gatlanda, którzy mogli być mistrzami świata.

-
2012/03/17 20:25:23
@ Gobokke:

No i jeszcze ten fakt, że mecz Ita-Sco był zdecydowanie najlepszym z dzisiejszych spotkań (zrobiłem sobie maraton i obejrzałem wszystkie:)

Z Anglikami Włochom zabrakło też, moim zdaniem, sił. Choć, po prawdzie, pierwsza linia angielska wyglądała w całym turnieju z meczu na mecz coraz lepiej, czego dowód dzisiaj w zmaltretowanej Irlandii.

Walijczykom Szlem należał się jak psu micha. Z tym, że mogli być Mistrzami Świata, to chyba nieco przesadzasz:) ale na pewno w chwili obecnej jest to zdecydowanie najsilniejsza ekipa w Europie.
-
2012/03/17 21:40:33

@Albiceleste10

(...) zrobiłem sobie maraton i obejrzałem wszystkie:)
Nie tylko Ty. ;-)

Z Anglikami Włochom zabrakło też, moim zdaniem, sił. Choć, po prawdzie, pierwsza linia angielska wyglądała w całym turnieju z meczu na mecz coraz lepiej, czego dowód dzisiaj w zmaltretowanej Irlandii.

Dziś Włosi nie mieliby szans, ale wtedy był chyba TEN dzień.

Walijczykom Szlem należał się jak psu micha. Z tym, że mogli być Mistrzami Świata, to chyba nieco przesadzasz:)

Tylko trochę. ;-)
Jak wiesz, miałem innych faworytów, ale właśnie oni byli najlepiej przygotowani fizycznie. Minimalnie i trochę pechowo przegrali z Francją. W finale mogli być bardziej wymagającym rywalem dla osłabionej Nowej Zelandii.

P.S. Czytając Netkulturę, zauważyłem, że kibicujesz All Blacks. Pięknie sobie wybrałeś. :-)
Liczę na jakieś soczyste kawałki podczas Four Nations tzn. The Rugby Championship.

-
2012/03/17 23:16:33
@ Gobokke:

TEN dzień

Ja w ogóle parokrotnie (m.in. mecz z Francją) miałem wrażenie, że to może być TEN turniej. Zabrakło ławki chyba. Wyjściowy młyn Włochów może dziś bez żenady patrzeć w oczy każdemu w Europie. Wraz ze zmianami, niestety, zaczynają się schody. No i masz rację, że brak choćby przyzwoitego kopacza aż szczypie w oczy.

oni byli najlepiej przygotowani fizycznie

Mentalnie chyba też. Ale, jak mi się zdaje, przed PŚ półfinał wzięliby w ciemno.

All Blacks. Pięknie sobie wybrałeś.

Dopiero zauważyłeś?;)

Liczę na jakieś soczyste kawałki podczas Four Nations tzn. The Rugby Championship.

Postaram się. W ogóle, co chyba jasne;), ostrzę sobie rzęsy. Tylko ta impertynencja nazwy wciąż mnie jakoś razi.