wtorek, 29 września 2009
Blox mnie wk... ten, no, irytuje. To nowe, co przyszło, miało niby być lepsze, niż stare, a wyszło jak wyszło. Od jakiegoś tygodnia nic w cholerę nie mogę dodać. Jeśli się nic w najbliższym czasie nie zmieni, to No Właśnie! zmieni adres.
piątek, 11 września 2009
Jest taki stary dowcip: uczęszczaną drogą jedzie facet pod prąd. Słucha sobie muzyczki w radio. Nagle refren jakiegoś przeboju przerywa alarmujący głos spikerki: Uwaga! Uwaga! Drogą krajową numer siedem porusza się wariat jadący pod prąd!!! Facet podnosi głowę. Wariat??? mruczy przecież tu są sami wariaci...
poniedziałek, 07 września 2009
Rafał Stec to taki Jose Mourinho polskiego dziennikarstwa sportowego. Też względnie młody, a już opromieniony sporymi sukcesami i posiadający uznaną markę. Też trochę dziwak, trochę impertynent, trochę kabotyn, a mimo to wielu go ceni i lubi. I też, zupełnie jak słynny Portugalczyk, zupełnie nie dorastający ostatnimi osiągnięciami do własnej renomy i – chyba? – mniemania o samym sobie.
niedziela, 06 września 2009
Do wczoraj byłem przekonany, że nam Polakom znacznie bliżej do – że się tak niepoprawnie politycznie wyrażę – tych właściwych Irlandczyków, znaczy tych z Republiki. Jednakowoż właśnie wczoraj okazało się, że także z obywatelami Zjednoczonego Królestwa zamieszkującymi Zieloną Wyspę jest nam jak najbardziej po drodze. Nasze buractwo na Śląskim gwizdało przy ich hymnie tak samo, jak ichnie buractwo przy naszym w Belfaście. W piłkę grają tak samo licho, jak my, selekcjonera mają (prawie) tak samo ciapowatego, jak nasz, więc jak to na ciepłym, rodzinnym spotkaniu strzeliliśmy sobie po razie. I teraz łączy nas jeszcze jedno: na dziewięćdziesiąt dziewięć koma dziewięćdziesiąt dziewięć procenta i nasi, i ichni futboliści przyszłoroczny Mundial pooglądają w telewizji. Doprawdy, rzec by się chciało: Polak i Irlandczyk (z Północy) dwa bratanki. Nasi przysłowiowi Węgrzy mogą popaść w zazdrość. Zwłaszcza, że ich szanse na wyjazd do RPA w porównaniu z naszymi prezentują się wręcz fenomenalnie.
poniedziałek, 31 sierpnia 2009
Laszlo Boloni ma rację. Axel Witsel jest dzieckiem. I wcale nie o to chodzi, że się poryczał w szatni. Znam ludzi, którzy i wiekowo, i mentalnie dwu-, lub nawet trzykrotnie przekroczyli pełnoletniość, a też zdarza im się płakać iście po bobrowemu. Witsel jest nieodrodnym dziecięciem współczesnego futbolu. Dlaczego?
sobota, 29 sierpnia 2009
Futbol jest grą błędów. Jeżeli ktoś do tej pory nie wierzył w to stare porzekadło, wczorajszy*, rewanżowy mecz Club Brugge z Lechem Poznań powinien dostarczyć mu sporo materiału do przemyśleń. Z góry zaznaczam, że poniższa, wielce subiektywnie wybrana lista pomyłek poznaniaków nie jest ani wyczerpująca, ani też nie stanowi próby zatuszowania faktu, że Kolejorz odpadł, bo na przestrzeni całego dwumeczu był po prostu od Brugii słabszy. Nie chciałbym też, aby była odbierana jako domalowywanie wąsów przysłowiowej babci. Uważam natomiast, iż gdyby nie omówione niżej wpadki, wypadki mogły się były potoczyć inaczej.
piątek, 10 lipca 2009
Portal Kibica wrzucił parę dni temu bardzo ciekawego newsa okraszonego, śmiem twierdzić, jeszcze ciekawszym filmikiem. Oglądam sobie to dziełko już po raz enty i tak sobie myślę, że może ja jestem, ten-tego, prejudiced, ale to jest, nosz for phuk's sake, America. America! To tam, gdzie na piłkę mówi się sah'kurr!!! Dobra, gdyby Timbers byli klubem europejskim, na dzień dzisiejszy ich oprawa nie zrobiłaby jakiejś specjalnej furory. Ot, fajna, ale jedna z wielu. Na dzień dzisiejszy. Czy (a raczej - patrząc na to, co się na Starym Kontynencie dzieje - kiedy) nadejdzie taki dzień, gdy będziemy przeczesywać Tubę w poszukiwaniu nagrań z Portland, Seattle, Chicago and so on, samemu na własnych stadionach siedząc cicho, aby przypadkiem sąsiad nie udławił się hot dogiem? Yeaaahhh, kurwa, hot dogiem!!! pees. Wyjeżdżam na trochę i mój kontakt z siecią przez następne parę(naście) dni będzie pewnie mocno ograniczony. APDEJT (nd., 12.7.2009): Temat trwa dalej. pepees. Nie jest tak źle z tym dostępem:)
Generalnie pomysł nie jest nowy. Najgłośniej było o nim chyba parę lat temu, gdy istniało – i nawet posiadało jakieś wpływy – takie coś, jak G14, czy tam G18. Pozornie utworzenie europejskiej Super Ligi byłoby logiczną konsekwencją trendów panujących w kontynentalnym futbolu już od jakiegoś czasu. W końcu motywacją stojącą za pompowaniem setek milionów funtów w Chelsea przez Romana Abramowicza nie było raczej obijanie Stoke’ów i innych Wiganów. Silvio Berlusconi też niejednokrotnie dawał do zrozumienia, że w jego działalności w Milanie chodzi przede wszystkim o konfrontacje z potęgami i płynące z nich zyski. Wreszcie, Florentino Perez, który raczył ostatnio odgrzać ideę Super Ligi, też nie po to wymazuje – własne zresztą – rekordy transferowe, aby zadowalać się rozklepywaniem Getafe i Valladolid. Podobnie można by pisać o Glazerach, Morattich i reszcie właścicieli największych europejskich klubów. Również z perspektywy widza – czy to neutralnego, czy nawet zaangażowanego po stronie którejś z topowych drużyn – na pierwszy rzut oka rzecz wygląda atrakcyjnie. Koniec z nudnym młóceniem klubików z Bułgarii, Szkocji, Rumunii, albo – nie daj Boże – Izraela, czy Polski. Tydzień w tydzień kilka szlagierów do wyboru. Właściwie: żyć nie umierać...
czwartek, 09 lipca 2009
Generalnie nie jest to jakieś specjalnie nieznane miejsce. Wręcz przeciwnie, ma ono - i jego twórca także, a jakże - w piłkarsko-blogowym światku zupełnie niezłą renomę. Mimo to, Blog z Krytej wciąż, heh, skrywał się przed moimi oczyma. Czytałem o nim wprawdzie tu, tam, siam, ale zajrzałem dopiero niedawno. Warto było. pees. Gdyby ktoś się obawiał, że tam to tylko o tym klubie, co to jak się jego nazwę wymówi, trzeba umyć zęby, to niech się nie obawia;)))
środa, 08 lipca 2009
Sezon ogórkowy w pełni, także na blogosferze, co świetnie widać po występujących tu i ówdzie tendencjach wymazywawczych, jak również niewymazywawczych (jakby to kogoś interesowało – zdecydowanie skłaniam się ku drugiej opcji). I w sumie mało to dziwne. Na krajowo-piłkarskim podwórku nie dzieje się właściwie nic godnego uwagi. No bo przecież do tego, że na chwilę przed startem ligi wciąż niezbyt wiadomo, kto w niej zagra, zdążyliśmy się już chyba przyzwyczaić, prawda?
|
Archiwum
Ostatnie notki
Zakładki:
Zagladam, czytam, komencę - sportowo
Zaglądam, czytam, komencę - nie-sportowo
|